and life doesn't stop for anybody.

niedziela, 15 listopada 2009

tugeder.


świat pełen jest naiwnych chłopców. pełen jest też chłopców ślicznych. są też chętni chłopcy. i chłopcy nieudani. nie ważne jednak, jacy są i ilu ich jest. ja nie chcę chłopca, ja chcę mężczyznę.

mój mężczyzna, który pachnie wodą po goleniu. ten, który sam podejmuje decyzje, jest stanowczy i zawsze wie. mężczyzna czuły i opiekuńczy, wyrozumiały, ale nie zawsze. mężczyzna, którego nazywam 'mój facet', bo ma klasę, ma gest. to ten, który ma wyrobiony w pełni charakter, kultury mu nie brak i jest w stanie zapewnić mi bezpieczeństwo. nie chcę wiązać się z nim na stałe, zawierając związek małżeński. chcę z nim żyć, z nim oddychać. przez niego się smucić i z nim cieszyć. wiem, że czekasz gdzieś na mnie. ale wiedz, że kiedy będę gotowa, ciebie już nie będzie. nie będzie cie dla mnie.


http://www.youtube.com/watch?v=upnTg2GPgTM

czwartek, 12 listopada 2009

choroba.

zaraziłam się drogą kropelkową. z nikąd tak na prawdę rozłożyłam się w czwartek, w który to po powrocie do domu od razu się położyłam do łóżka (z toważyszącą mi temperaturą).

kolejne dwa dni również przeleżałam, cechując się brakiem apetytu i 39,5 stopniami celcjusza.

miałam ciągłe dreszcze, bóle mięśniowe, bóle kostno-stawowe. a nawet lekki ból gardła i suchy kaszel.

nic specjalnego, typowa grypa podczas okresu epidemii.


i właśnie miałam sobie wmawiać 'uczucie wyczerpania i ogólnego rozbicia mogące trwać jeszcze 2-3 tygodnie od ustąpienia infekcji', gdy pani doktor, do której się udałam, zgasiła mnie: 'obustronne zapalenie oskrzeli'.

nic nie szkodzi, pomyślałam, uda się kolejnym razem.


nie kaszlę, a powinnam. powinnam, a nie kaszlę. właściwie to dobrze, ataki duszącego kaszlu są jak dla mnie zbyt męczące. nie zapominając o tym, że moje 'ogólne rozbicie' zdązyło się wdrożyć do umysłu! ale musi jeszcze poczekać... tylko nie wiem, czy jest tego świadome...


90210.